Obudziłam się w niedzielę w nocy, całkowicie pozbawiona tchu. Nos miałam zatkany na amen, głowa pulsowała bólem, a sen prysnął jak bańka mydlana. Problem? Apteka była zamknięta aż do rana.

W panice zadzwoniłam do mamy. Ku mojemu zdziwieniu, zaśmiała się: „Kochanie, my przecież dorastaliśmy bez aptek na każdym rogu. Mam dla ciebie sześć sposobów – wybierz jeden.”

Postanowiłam wypróbować trzy z nich. Ku mojemu zdziwieniu, po dziesięciu minutach już normalnie oddychałam i udało mi się zasnąć.

Słona woda – najstarszy trik na świecie

Mama zaczęła od czegoś banalnie prostego: „Zrób sobie roztwór z solą i przepłucz nos.”

Przepis jest banalnie prosty: jedna łyżeczka soli (morskiej lub zwykłej) na pół litra ciepłej, przegotowanej wody. Mieszaj dokładnie, aż sól się rozpuści.

Następnie – albo wciągnij roztwór do nosa, albo użyj strzykawki bez igły. Jedna dziurka nosa – roztwór wypływa drugą, albo przez usta. Brzmi niezbyt apetycznie, ale działa natychmiast.

„Sól wyciąga śluz, zmniejsza obrzęk” – tłumaczyła mama. „Nasza babcia stosowała ten sposób całe życie.”

Masaż zatok – gdy nie chcesz niczego wlewać

Jeśli płukanie nosa solą wydaje ci się zbyt odważne, możesz zacząć od masażu.

Mama pokazała mi, jak to zrobić: „Połóż palce wskazujące pod oczami, blisko nasady nosa. Delikatnie uciskaj okrężnymi ruchami.”

Dwudziestu-trzydziestu sekund w każdej pozycji wystarczy. Potem przejdź na policzki – tam też znajdują się zatoki.

Masaż pomaga w odprowadzaniu śluzu i ułatwia jego spływanie. Nie działa tak szybko jak płukanie, ale również przynosi ulgę. Co najważniejsze, możesz go wykonać wszędzie, nawet w pracy.

Gorąca para – babciny sposób

„Gdy byłaś mała, zawsze gotowałam wodę i kazałam ci oddychać nad garnkiem” – wspomniała mama.

Metoda jest prosta: zagotuj wodę, postaw garnek na stole. Pochyl się nad nim, przykryj głowę ręcznikiem i wdychaj parę przez kilka minut.

Para rozrzedza śluz, otwiera drogi oddechowe i łagodzi podrażnione błony śluzowe. Jeśli masz taką możliwość, możesz dodać do wody kroplę olejku eterycznego z sosny lub eukaliptusa.

Może być też po prostu długi, gorący prysznic – para i tak zrobi swoje.

Pamiętaj tylko, żeby po zabiegu szybko osuszyć się i ubrać ciepło, aby uniknąć przeziębienia.

Głębokie oddychanie – gdy nic nie masz pod ręką

Czasami zdarza się, że nie masz dostępu nawet do wody czy garnka. Wtedy mama radzi ćwiczenie oddechowe.

„Weź jak najgłębszy wdech przez nos – nawet jeśli jest to trudne. Wyobraź sobie, że powietrze dociera aż do brzucha. Następnie powoli wydychaj przez usta.”

Powtórz ćwiczenie pięć do dziesięciu razy. Każde takie głębokie oddychanie nieco bardziej otwiera drogi oddechowe.

„A jeszcze jedno” – dodała mama. „Uspokój się. Stres tylko pogarsza zatkanie nosa.”

Ostre produkty – dla odważnych

Jeśli masz mocny żołądek, ostrość może być twoim sprzymierzeńcem.

Czosnek, imbir, ostre papryczki – wszystkie te produkty pobudzają wydzielanie śluzu i ułatwiają jego spływanie. Organizm reaguje na ostrość i zaczyna „oczyszczać” nos.

Herbata z imbirem i miodem to łagodniejsza wersja. Zupa z czosnkiem – mocniejsza.

Uważaj jednak, jeśli masz problemy z żołądkiem – ostry smak może go podrażnić.

Odpoczynek i płyny – długoterminowe rozwiązanie

Ostatnią radą mamy było najprostsze: „Pij dużo i śpij.”

Kiedy organizm walczy z infekcją, potrzebuje odpoczynku i nawodnienia. Woda, herbaty ziołowe, ciepłe napoje – wszystko to pomaga rozrzedzić śluz i wspiera układ odpornościowy.

„Nie ma magicznego leku” – powiedziała mama. „Ale jeśli dasz organizmowi to, czego potrzebuje, sam sobie poradzi.”

Co robię teraz

Teraz w domu zawsze mam pod ręką sól i wiem, jak przygotować roztwór. Kiedy tylko poczuję pierwsze objawy, nie biegnę do apteki, ale robię płukankę.

Mama mówi: „Leki są dobre, ale ciało wie, jak się leczyć. Czasami wystarczy mu tylko pomóc.”

I ma rację. Te nocne metody z niedzieli działają nie gorzej niż krople z apteki. A kosztują – prawie nic.