Zimne dłonie i stopy. Ciągłe zawroty głowy. Rany, które goją się zbyt wolno. Myślałem – po prostu jestem zmęczony, to zima, to wiek. Aż lekarz spojrzał na moje wyniki i powiedział dwa słowa: „Gęsta krew”.

Okazuje się, że to, co uważałem za normalne dolegliwości, było sygnałami mojego organizmu. I okazuje się, że niektóre produkty w mojej kuchni mogły pomóc – gdybym tylko wiedział wcześniej.

Pięć oznak, które ignorowałem

Lekarz wymienił objawy i rozpoznałem prawie wszystkie.

  • Zimne dłonie i stopy. Nawet w ciepły dzień palce były lodowate. Myślałem – słabe krążenie, nic na to nie poradzę. Okazało się – gęsta krew trudniej dociera do kończyn.
  • Zawroty głowy i senność. Szczególnie rano i po południu. Jakby mózg nie dostawał wystarczająco tlenu. Bo nie dostawał – krew płynęła zbyt wolno.
  • Długo gojące się rany. Skaleczyłem palec – krwawił tydzień. Normalnie powinien się zagoić w kilka dni.
  • Ciężkość w nogach. Wieczorami nogi były jak z ołowiu. Myślałem – za dużo stoję. Okazało się – krew gromadziła się na dole i z trudem wracała.
  • Blada skóra. Żona mówiła, że wyglądam „szaro”. Ja tylko się śmiałem. Teraz już się nie śmieję.

Dlaczego krew staje się gęsta?

Lekarz wytłumaczył prosto: krew ma określoną lepkość. Gdy jest zbyt gęsta, sercu trudniej ją pompować, krążenie spowalnia, tkanki dostają mniej tlenu i składników odżywczych.

Przyczyny są zazwyczaj codzienne: za mało płynów, za mało ruchu, dużo cukru i złych tłuszczów, stres, palenie papierosów. Czasem – leki lub choroby, ale najczęściej – styl życia.

„Dobra wiadomość” – powiedział lekarz. „Wiele z tych rzeczy możesz zmienić sam.”

Pięć produktów z kuchni, które pomagają

Lekarz wymienił kilka składników, które mogłem używać codziennie. Nie leki – jedzenie.

  • Kurkuma. Jej główny związek, kurkumina, ma łagodne właściwości przeciwzapalne i przeciwzakrzepowe. Ważne: stosuj z czarnym pieprzem – zwiększa wchłanianie o 2000 procent.
  • Imbir. Zawiera związki podobne do salicylanów (jak w aspirynie, tylko łagodniejsze). Wspiera krążenie i rozgrzewa od środka.
  • Cynamon. Pomaga w elastyczności naczyń krwionośnych i reguluje poziom cukru we krwi. Cukier – jeden z czynników zwiększających lepkość.
  • Pieprz kajeński. Kapsaicyna stymuluje rozszerzenie naczyń krwionośnych. Dlatego po ostrych potrawach czujemy ciepło – krew płynie szybciej.
  • Źródła witaminy E. Orzechy, nasiona, oliwa z oliwek, zielone warzywa liściaste. Witamina E chroni naczynia krwionośne i może nieznacznie zmniejszać agregację płytek krwi.

Jak używać bezpiecznie?

Lekarz ostrzegł: to nie leki, ale też nie woda. Dawki są ważne.

  • Kurkuma: zacznij od pół łyżeczki dziennie. Dodawaj do zup, ryżu, smoothie. Zawsze z szczyptą czarnego pieprzu.
  • Imbir: 1-2 filiżanki herbaty dziennie. Albo kawałek świeżego imbiru do potraw.
  • Cynamon: od ćwierci do pół łyżeczki. Do owsianki, jogurtu, kawy.
  • Pieprz kajeński: zacznij od szczypty. Niektórzy ludzie są wrażliwi – lepiej mniej, ale regularnie.
  • Orzechy i oliwa: garść orzechów, łyżka oliwy z oliwek do sałatek.

Komu lepiej skonsultować się z lekarzem?

Są osoby, dla których te produkty mogą być nie tylko niekorzystne, ale i niebezpieczne.

  • Osoby przyjmujące leki rozrzedzające krew – warfarynę, heparynę, nowe antykoagulanty. Pokarm może wzmocnić działanie leków i spowodować krwawienie.
  • Osoby z zaburzeniami krzepnięcia lub po niedawnych operacjach.
  • Osoby z wrzodami żołądka – cytrusy, imbir, pieprz mogą podrażniać.
  • Kobiety w ciąży – niektóre produkty mogą wpływać na płód.

Jeśli należysz do którejkolwiek z tych grup – najpierw do lekarza, potem do kuchni.

Mój dzień wygląda teraz inaczej

Po rozmowie z lekarzem zmieniłem kilka rzeczy. Dzień zaczynam od szklanki wody z cytryną. Na śniadanie – owsianka z cynamonem i migdałami. Na obiad – zupa warzywna z kurkumą. Na kolację – ryba lub kurczak z imbirem.

Piję więcej wody – nie kawy, nie soków, tylko czystej wody. Około 1,5–2 litrów dziennie.

Zacząłem się ruszać. Nie maratony – po prostu 20 minut szybkiego spaceru dziennie. Wystarczy, żeby krew zaczęła płynąć szybciej.

Po miesiącu dłonie były cieplejsze. Po dwóch – zawroty głowy się zmniejszyły. Po trzech – żona powiedziała, że znów wyglądam „jak dawniej”.

Lekarz miał rację: małe, stałe zmiany zmieniają wszystko. I czasami odpowiedź tkwi nie w aptece, a w kuchni.

A czy Ty zauważyłeś u siebie takie sygnały? Podziel się w komentarzach!