Ką tu darai?! Sąsiadka Danuta stanęła przy płocie i patrzyła na mnie, jakbym robił coś strasznego. W rękach trzymałem garść świeżo wyrwanych ziół – mięsistych, z małymi listkami. "Pielę", odpowiedziałem. "Te chwasty opanowały całą grządkę". Danuta pokręciła głową: "To nie chwast. To portulaka. I właśnie wyrzuciłeś więcej kwasów omega-3 niż jest w łososiu". Pomyślałem – żartuje. Ale ona nie żartowała.
Roślina, którą wszyscy niszczą, ale nikt nie zna
Portulaka – to to mięsiste ziele o grubych listkach, które kiełkuje prawie wszędzie. W ogródku, między płytkami, przy płocie. Wielu ją wyrywa i wyrzuca do kompostu. "Moja mama jadła ją całe życie", opowiadała Danuta. "Mówiła, że to najzdrowsza rzecz, która rośnie za darmo". Okazuje się, że miała rację.
Portulaka zawiera witaminę A, żelazo i wapń. Ale co najważniejsze – kwasy tłuszczowe omega-3, które zwykle otrzymujemy tylko z ryb. "Ludzie kupują suplementy za dziesiątki euro", mówiła sąsiadka. "A tu rośnie pod nogami i nikt nie bierze".
Dlaczego jest tak korzystna
Dopytałem o naukę. Danuta nie kłamie – badania pokazują, że portulaka wspiera serce i układ krążenia, wzmacnia odporność. "Starsi ludzie wiedzieli to bez żadnych badań", uśmiechała się. "Moja babcia mówiła: jeśli rośnie samo i nikt tego nie je – to znaczy, że jest bardzo zdrowe".
Kwasy omega-3 zmniejszają stan zapalny w organizmie. Witamina A wzmacnia wzrok i skórę. Żelazo i wapń – kości i krew. "I jeszcze jedna rzecz", dodała Danuta. "Ma przeciwutleniacze. Chroni komórki przed starzeniem".
Jak ją spożywać
Zapytałem, co z nią zrobić. Danuta zaśmiała się: "Wszystko, co robisz z sałatą". Najprostszy sposób – na surowo do sałatki. Smak jest łagodny, z lekką cytrusową kwaskowatością, listki chrupiące. "Można dodawać do jogurtu, do wrapów, na kanapki", wymieniała. "Ja gotuję do zupy – jak szpinak".
Świeże soki też się nadają – zmieszaj z jabłkiem lub marchewką i otrzymasz bombę witaminową. "Tylko nie myj za dużo i nie gotuj długo", ostrzegła Danuta. "Wtedy traci się cenne składniki odżywcze".
Jak ją hodować, jeśli już jej nie masz
Po tej rozmowie przestałem pielić portulakę. Ale w następnym roku było jej mniej – za dużo jej wyrwałem w poprzednich sezonach. "Nie martw się", uspokajała Danuta. "One wracają. Albo można zasiać – nasiona są tanie, rosną bez żadnej opieki".
Portulaka lubi słońce i słabą ziemię. Nie trzeba nawozić, nie trzeba często podlewać – jest sukulentem, magazynuje wodę w liściach. "Sieję co dwa tygodnie", opowiadała sąsiadka. "Wtedy mam świeżą przez całe lato".
Teraz w moim ogródku portulaka ma swoje miejsce – nie wśród chwastów, ale wśród warzyw. Za każdym razem, gdy dodaję ją do sałatki, przypominam sobie, ile lat ją pieliłem i wyrzucałem. Czasem najcenniejsze rzeczy rosną pod nogami – potrzebny jest tylko człowiek, który powie: "Stój, robisz błąd".