Mój sąsiad zamarł z niedowierzania, gdy zobaczył mnie na podwórku z nietypową szlombą. "Gdzie ją kupiłeś?" - zapytał, a gdy odpowiedziałem, że zrobiłem ją sam z pustych plastikowych butelek, spojrzał na mnie z niedowierzaniem. A ja sam nie wierzyłem, dopóki nie przekonałem się empirycznie – pół godziny pracy, sześć dwulitrowych butelek i efekt? Profesjonalna szlomba do użytku zewnętrznego, która służy bez zarzutu od trzech sezonów!

W sklepie taka szlomba kosztuje od 8 do 12 euro i po roku nadaje się do wyrzucenia. Moja kosztowała dokładnie zero złotych, a wygląda na to, że posłuży jeszcze przez długie lata. To prosta sztuczka, która pozwala zaoszczędzić pieniądze i zadbać o środowisko.

Dlaczego postanowiłem spróbować?

Moja stara, sklepowa szlomba, jak większość, rozpadła się po jednym sezonie. Miała wysypujące się włosie i luźny trzon. Planując zakup nowej, byłem zaskoczony ponownym wzrostem cen w sklepach. Wracając do domu, mój wzrok padł na stertę pustych butelek stojących w garażu, które czekały na wyrzucenie. Internet podpowiedział mi rozwiązanie – instrukcję wykonania własnej szlombry. Pomyślałem: "Co mam do stracenia? Co najwyżej pół godziny mojego czasu. A w najlepszym przypadku – zaoszczędzę i będę miał ciekawą historię do opowiedzenia!"

Co jest potrzebne?

Lista składników jest zaskakująco krótka:

  • 6-7 pustych, dwulitrowych butelek po napojach (dokładnie umytych i bez etykiet). Jedna posłuży jako baza, pozostałe zostaną pocięte.
  • Drewniany trzon – może być stara rączka od szlombry lub dowolnie mocna laska, która pasuje do szyjki butelki.
  • Ostry nóż i nożyczki – do precyzyjnego cięcia.
  • Drut lub mocna linka – do połączenia elementów.
  • Śruba lub gwóźdź – do przymocowania trzonu.

Żadnych specjalistycznych narzędzi ani dodatkowych zakupów – prostota tej konstrukcji jest jej wielką zaletą.

Sekret idealnego cięcia

Każda butelka musi zostać pocięta na pionowe paski o szerokości około 1 cm. Początkowo próbowałem robić to "na oko", co skutkowało nierównymi, chaotycznymi paskami. Szlomba wyglądała, jakby zarosła dzikimi ziołami. Wtedy wpadłem na prosty trik: okleiłem butelkę taśmą izolacyjną co centymetr, tworząc praktycznie linie cięcia. Efekt był zdumiewający – równe, uporządkowane "włosie", które pracuje synergicznie, zamiast każda praca na własną rękę.

Najpierw odetnij dno butelki, zostawiając nienaruszoną szyjkę. Następnie tnij od obciętego dna w kierunku szyjki, zatrzymując się około 5 cm od góry. Paski muszą pozostać połączone z górną częścią butelki.

Montaż w 10 minut

Weź jedną, nienaruszoną butelkę – będzie ona stanowić bazę. Na nią nakładaj jedną na drugą pocięte butelki, szyjkami do dołu. Paski zaczną się naturalnie rozchylać, tworząc gęste "włosie".

Gdy nałożysz już 5-6 warstw pociętych butelek, na wierzchu umieść jeszcze jedną, przeciętą górną część butelki. Ta dodatkowa warstwa spłaszczy i ustabilizuje całość. Następnie weź drut, przebij nim wszystkie warstwy plastiku i przełóż drut na wskroś. Mocno skręć. Zapobiegnie to przemieszczaniu się poszczególnych warstw.

Na końcu, w szyjkę bazowej butelki włóż drewniany trzon i przymocuj go śrubą lub gwoździem. I gotowe!

Jedna niedoskonałość, której warto unikać

Największym błędem przy tworzeniu tej szlombry jest zbyt wąskie cięcie pasków. Jeśli paski będą węższe niż cal, "włosie" stanie się zbyt giętkie i szybko się wygnie. Szlomba będzie wyglądać na "zmęczoną" po kilku użyciach.

Z kolei paski zbyt szerokie sprawią, że szlomba będzie twarda jak szczotka i będzie gorzej radzić sobie z drobnymi śmieciami. Jeden centymetr szerokości to złoty środek – wystarczająco mocne, by dobrze sprzątać, a jednocześnie na tyle elastyczne, by nie drasnąć czyszczonej powierzchni.

Jak dbać, by służyła dłużej?

Po każdym użyciu opłucz szlombę wodą i pozostaw do wyschnięcia. Najlepiej przechowywać ją w pozycji wiszącej – stojąc na włosiu, z czasem ulegnie ono zniekształceniu.

Jeśli trzon się poluzuje, wystarczy owinąć szyjkę taśmą izolacyjną lub dodać cienką podkładkę. Zdarzy się, że kilka pasków się zetrze – to żaden problem, pozostałe nadal będą skutecznie pracować.

Gdy po kilku latach włosie całkowicie się zużyje, po prostu zdejmij stare warstwy i nałóż nowe, zrobione z kolejnych butelek. Trzon i baza pozostają te same. To ekologiczne rozwiązanie, które minimalizuje odpady.

Gdy sąsiad wrócił z butelkami

Tydzień później sąsiad pojawił się z workiem pustych butelek i poprosił o instrukcję. W pół godziny zrobił własną szlombę. Teraz jego żona używa jej do czyszczenia tarasu, a on sam – do garażu.

Czasami najlepsze rzeczy w domu nie kosztują nic – wymagają jedynie odrobiny czasu i chęci do eksperymentowania. Te sześć butelek, które miałem wyrzucić, właśnie trzeci sezon skutecznie czyści moje podwórko. Co wy sądzicie o takich ekologicznych rozwiązaniach?